- Tak. Nazywam się Lotar King i od paru lat zbijam bąki na Kosmosie. Tak, potwierdzam. Z tego co mi doniesiono i sam zdążyłem zobaczyć długo po tym wybuchu, tylko ja, jeden, ocalałem z eksplozji platformy ratunkowej, na którą się wdrapałem tuż po podniesieniu alarmu na planetoidzie. Systemy wczesnego ostrzegania nachalnie donosiły za pomocą swoich nisko brzmiących dzwonków i głosu syntezatora mowy jakiegoś androida na służbie, że czasu pozostało niewiele i że system zarządzania planetoidą dziękuje za współpracę podczas wypełniania poleceń służb ratunkowych. Resztę już znacie: narastający hałas pękających podpór, dźwięk łamanych elementów konstrukcji platformy, potem oślepiający błysk odbierający wzrok i widzenie tego co się działo naokoło. O grzmocie niewiele mogę już powiedzieć bo zdążyłem tylko nabrać powietrza i nacisnąć grzybek odpowiedzialny za strumień powietrza, który wessał mnie do jednoosobowej kapsuły ratunkowej. Potem, z tego co się działo z tą biedną planetoidą oraz z moją kapsułą niewiele mogę już dzisiaj powiedzieć. Więcej dowiecie się z odczytów systemu podtrzymywania życia mojej kapsuły ratunkowej ponieważ ja sam zostałem sztucznie wybudzony ze snu raptem po kilku dniach lotu w kosmosie, gdy byłem już na orbicie tej pustynnej planety skąd mnie zabraliście tutaj.
Biała kreska kontrolnej lampki rejestratora migała na ekranie urządzenia jakby chciała wyznaczyć rytm, którego należy się trzymać. Oficer dowodzący położył ręką na blacie biurka.
- Jest Pan z nami od kilku lat. Jakie jest dzisiaj Pańskie samopoczucie doktorze?
Lotar uśmiechnął się.
- Nie jestem tutaj od kilku lat. Jestem tutaj co najwyżej tydzień chociaż widzę Pan już któryś raz z kolei. Jednakże upieram się przy mojej wersji czasowej: jeden tydzień i ani dnia więcej.
Lotar dołożył jednak starań aby w tym jego odruchu, ironia nadal pozostała nierozpoznana i nikt niczego się nie domyślił co właściwie sądzi o swoim pobycie na posterunku. Powinien powiedzieć, że skoro nauka to czary, które naprawdę działają, to jemu samemu, najbardziej słodko żyło się tylko na planetoidzie X-456. Tutaj jest inaczej. Wikt i opierunek ze strony federacji państw, która zadowala się krótkimi raportami o trwaniu na posterunku. To w nich, zapewniam o mojej dozgonnej wdzięczności strukturom, które rządzą i pozwalają na nic nie robienie. To, w tych raportach, składanych cztery razy do roku, zapewniam o nieustających pracach na rzecz rozwoju i postępu. To, w tych raportach udaję, że kocham miłością bezgraniczną Moloch dowódczy, który mami iluzją oraz łamie kłamstwem kolejne roczniki wstępujących w lata produkcyjne. I nadal czuwam nad ogniem nieustannej wdzięczność aby nie zgasł zdmuchnięty przez myśl wątpliwości. Płomień nieustannej wdzięczności jaki ma we mnie płonąć a ja nie pozwolę mu nigdy zgasnąć jest tym czego oczekuje się po mnie. Oto idealna wymiana uprzejmości: jedzenie i dach nad głową w zamian za bierność absolutną w myśleniu na drodze do zupełnego upodabnianiu się do tępych robotów. Tego właśnie się po mnie oczekuje a ja im tego nie odmawiam.
Oficer wyprostował się na swoim fotelu zniecierpliwiony brakiem reakcji na postawione Lotarowi pytanie. Spróbował raz jeszcze swoim niskim cicho wypowiadanym głosem:
- Wspomniałeś, że podobało Ci się na tamtej planetoidzie. Możesz coś więcej na ten temat? - Stary oficer wojsk granicznych znał siłę cicho wypowiadanych słów. Siedząc za biurkiem otoczonym przez dwóch uzbrojonych po zęby wartowników pozwalał, żeby aureola władzy stała się wręcz namacalna.
- Tam, zanim zniszczono planetoidę, napisałem i obroniłem swoją pracę doktorską, poświęconą badaniu zależności między osiągnięciami w nauce czytania a rozwojem mózgu jednostek ze środowisk po przejściach obozowych. Dotarło to już do Ciebie? Ile razy mam to jeszcze powtarzać?
Nadal panowała cisza. Na twarzy dowódcy straży Lotar nie dostrzegł żadnego śladu niepokoju, reakcji, zdziwienia. Wszystko i wszyscy zastygli w nieruchomych pozach i przypatrywali się Lotarowi jakby chcieli dostrzec kształt liter wypowiadanych na głos myśli. Każdy w sali, najdalej wysuniętego posterunku granicznego federacji, trwał w skupieniu i bezruchu
Co z tego, że byłeś przyzwyczajony do innego traktowania? Im więcej ruchu tym więcej przybywa wiedzy o tym świecie. Dlatego Struktury państwa nadal słodko mrugają na widok pływających łódek podczas spacerów we dwoje na uniwersyteckim stawie. Tego oczekują po tobie i tego się właśnie spodziewają. Żadnych TGV, hiper prędkości ani skoków w nad przestrzeń. Żadnego podżegania do wymownego zajęcia stanowisk i ujęcia zagadnień w prostotę haseł z murów. Oto ja i moje bierne trwanie gdzie księgowość wzięła górę nad wszystkim innym. Jestem Lotar King a teraz jestem osadzony w celi więziennej platformy wydobywczej słodko unoszącej się na orbicie czwartego księżyca trzeciej planety od Słońca, tuż po schwytania przez żołnierzy wojsk pogranicznych w trakcie ucieczki do strefy "O" gdzie nie ma żadnych wirów ani też nie panuje żadne ciśnienie tego świata.
cdn.
- Umieścić na jego głowie szperacze ff 14.
Natychmiast dwa androidy najnowszego typu wyłoniły się ze ściany i zbliżyły się bezszelestnie do siedzącego nieruchomo na krzesełku Lotara kładąc mu na jego głowie trzy okrągłe implanty. Po krótkiej chwili implanty wczepiły się w skórę pod włosami a Lotar poczuł lekkie ukłucie, którego niewielki ból natychmiast ustąpił. Był na podsłuchu sieci wyrafinowanych komputerów szpiegujących, idealne narzędzie do przeprowadzenie skutecznego przesłuchania. Nowe, wciąż udoskonalane badanie ff 14 i jego wszystkie odmiany sprowadzają się do wyświetlania myśli za pomocą obrazów. To przesłanie zawierał w sobie zabieg założenia szperaczy na głowie przesłuchiwanego Lotara. Teraz mógł się swobodnie wyprostować i dowolnie kręcić głową ponieważ każda jego myśl od tej chwili była rejestrowana w konfiguracji zgodności z wypowiadanymi słowami.
- Po co to znowu robicie? - w pytaniu Lotar zawarł tyle niedowierzania, że znajdujący się w pomieszczeniu ludzie wymownie obrzucili się spojrzeniami. Jeden z nich zdołał podrapać się po ogolonej do cna głowie. Drugi skierował głowę do komendanta. On tu rządzi i przez krótką chwilę skrzyżował z nim swoje spojrzenie.
- Nie ma sie czym niepokoić. To całkiem nowe, wciąż udoskonalane badanie wyrafinowanych urządzeniem ff 14, to tylko proste połączenie EEG z funkcjonalnym rezonansem magnetycznym, który będzie prawie bezszelestnie okrążał głowę. Właśnie ten mały skaner, który będzie od tej chwili krążył wokół Pańskiej głowy pomoże nam zobrazować wszystko to co mieści Pańska głowa za pomocą rzecz jasna śmiałych obrazów wydobytych z niej, bo jak to ktoś kiedyś określił, granice naszego świata należy postrzegać jako granice naszego języka. Więc my wolimy obrazy.
- Znacie każdy ułamek sekundy moich opowiadań o katastrofie planetoidy oraz całym moim pobycie na pustyni. Nic więcej nie pamiętam. To tylko strata czasu.
- I to nas bardzo niepokoi, doktorze. Brakuje nam kilku dni z ciągu Pańskich wyczerpujących opowieści o Pańskim pobycie na pustynnej planecie. Bez nich, bez tych kilku brakujących dni, nie możemy dojść ładu ze wszystkim i nie możemy poczynić żadnych wiążących kroków. Jak się Pan domyśla, to nam utrudnia w podjęciu niezwykle dla pana istotnej decyzji udostępnienia statku kosmicznego, którym się Pan uda do domu. To jest chyba dla Pana od dawna jasne?
- Sprawujecie pełnię władzy. O nic innego nie proszę. Chce tylko jak najszybciej dotrzeć do domu, zobaczyć moich bliskich, przyjaciół, miejsca, które nadal przechowuję w pamięci chce raz jeszcze zobaczyć na własne oczy.
- My, to wszystko rozumiemy. Dlatego dzisiaj z pomoca przyjdzie nam, nasz funkcjonalny rezonans magnetyczny obrazu myśli nowego typu. Od lat obrazowy rezonans magnetyczny to już rzeczywistość i nie widzimy w tym nic złego. Rada nie wnosi żadnych zastrzeżeń i uwag co do zasadności użycia tego wyrafinowanego skanera ludzkich myśli. Każdy może być poddanych takiego rezonansowi myśli jeśli tylko Rada wyda takie rozporządzenie w trosce o nasze bezpieczeństwo i z chęci zapewnienia nam przyszłości.
Lotar wie, że kiedyś podglądanie ludzkiej myśli ukrytej gdzieś głęboko w ludzkiej głowie było jedynie fikcją, mrzonką i czczą fantazją ale stało się inaczej gdy ktoś kiedyś przez przypadek źle podłączył kilka przewodów różnych komputerów i te zaczęły wyrzucać z siebie różne projekty, wśród których znalazł się i plan budowy FF 14. Od tamtej chwili realne obrazowanie aktywności ludzkiego mózgu stało się prawdą. Ponadto ff 14 to dzisiaj tylko rutynowe badanie, po które sięga każda komórka wywiadu. Doktor sprawdzając różne konfiguracje ustawień na panelu sterowania fruwającego wolno w powietrzu skanera myśli z żenadą rozwodził się nad starymi czasami bez skanerów.- Jak można było nie wpaść na takie proste rozwiązanie. Przecież obrazując aktywność metaboliczną komórek pokazuje, które z nich i w jakim stopniu są aktywne a reszta urządzenia zbiera dane w całośc i komponuje logiczny obraz wypadków. Proszę nas zrozumieć. My, chcemy się tylko upewnić czy coś w Panu nie zamieszkało tam na pustyni co może sprowadzić i na nas i na pana szereg nieszczęść. A tego chcemy przecież uniknąć, prawda?.
- Czego chcecie być pewni? Odżywiałem się pędrakami a woda sączyła się po ścianie. Z nikim nawet nie rozmawiałem po wylądowaniu tam w mojej kapsule ratunkowej.
- Pozwól, że to wyjaśnię.
Kilka krokow do przodu zrobił jeden z ogolonych na łyso, bez karty identyfikacyjnej na pewno członek służb specjalnych. Lotara zdziwiła chęć wyjaśniania mu czegokolwiek. Zrobił sie jeszzce czujniejszy co natychmiast zostało zasygnalizowane na monitorze unoszącego się w powietrzu hologramu monitora aparatury szperającej. Jednak uśmiech na twarzy pracownika wywiadu prędko znikł.
- Na szczęście Twój organizm nie ma sztucznych implantów i poza pragnieniami, w sześćdziesięciu procentach zbudowany jest z wody. Ten fakt nas uszczęśliwia bezgranicznie i dla Ciebie jest podstawą do zrozumienia działania tego nowego rezonansu magnetycznego, który pozwali nam zajrzeć do twojej głowy i obejrzeć film, któy sam kiedyś nakręciłeś ale Jego Wysokość Twoja podświadomość za nic w świecie nie chce się z nami nim podzielić. Rezonans magnetyczny wykorzystuje magnetyczne właściwości jąder wodoru. To tyle. Kiedy jądra wodoru zostaną umieszczone w zewnętrznym polu magnetycznym pochłaniają fale elektromagnetyczne o określonej częstotliwości, słowem ulegają namagnesowaniu i stają się źródłami pola elektromagnetycznego. Czy to jasne dla Pana doktorze? Pytam bo teraz przyjdzie gwóźdź programu. To nowe pole elektromagnetyczne pochodzące od jąder wodoru wywołuje przepływ prądu w przewodnikach – cewkach stosowanych jako odbiorniki. Później te sygnały podawane są analizie i przetwarzane na obraz. Dobrnęliśmy do końca. Pan też doktorze?
Oficer dowodzący też zdobył się na kilka zdań. Widać było jak na dłoni, że bardzo im zależało na powodzeniu podjętych starań.
- Pokaż mi twój mózg, a powiem ci co myślisz. Tak możemy się dzisiaj do siebie zwracać gdy nam będzie zależeć na prawdzie niepodważalnej, gdy będziemy chcieli uzyskać pewność niezaprzeczalną i jedyną. Lotar zagryzł wargi i zaczął bić się z własnymi myślami.- A więc czytanie w myślach stało się w końcu możliwe. Co w takim razie stanie na przeszkodzie, żeby nasze myśli mogły zmienić status z ściśle tajne na ogólnie dostępne? Nic! Kiedyś czytanie w myślach było marzeniem i koszmarem ludzkości. Teraz Lotar ma na głowie trzy okrągłe implanty, któe się wbiły jak złe osy w skórę jego głowy i spijają wszystko co jest potrzebne aby aparat androida skompletował dane i podał jak na tacy każdy szczegół jego intymnego życia. Dookoła głowy fruwa po orbicie aparat rejestrujący wszystkie zmiany w jego układzie krwionośnym.
Głos lekarza:- To funkcjonalne obrazowanie rezonansu magnetycznego pozwala na nieinwazyjne uzyskanie dokładnych, trójwymiarowych odwzorowań aktywności mózgu. Dzięki tej technologii, możliwe stały się prace nad odczytywaniem ludzkich myśli. Stoimy przed brama nowych wyzwań na moście, który pozwoli nam przejść suchą stopą na rzeką niewiedzy i ignorancji,- wygłosił krótka mowę, dotykając hologram ekranu aparatury skanera rezonansu magnetycznego.
Oficer dowodzący strażą kiwnął głową na stojącego obok żołnierza. Ten podniósł broń i uniósł ją na wysokość oczu. Lotar zrozumiał, że żołnierz mierzy do niego z odbezpieczonej broni.
Lekarz nie odrywał oczu od migoczących obrazów widniejących na hologramie ekranu aparatury odtwarzającej. Wokół głowy Lotara wirował z ogromną prędkością jak rozpędzony meteoryt skalny skaner sczytujący dane rezonansu.
Lekarz zaczął mówić nie kryjąc swego zadowolenia:
- Nie ma się naprawdę czego obawiać. Funkcjonalny rezonans magnetyczny, który wiruje naokoło Pańskiej głowy jest połączeniem konwencjonalnego rezonansu z nowym obrazowaniem aktywności komórek nerwowych uzyskiwanym przez trzy małe szperacze. Pańskie neurony pobudzone przez bodziec wzrokowy, mają zawsze większe potrzeby energetyczne aniżeli w stanie spoczynku i co jest naturalne, neurony zwiększają zaraz swój metabolizm, poprzez zużycie glukozy, rzecz jasna. Kluczyk jest w tym, że komórki nerwowe, w przeciwieństwie do mięśni nie posiadają własnych zapasów energetycznych i dlatego po glukozę neurony udają się do układu krwionośnego i glukozę czerpią prosto z krwi. Czy to jest nadal dla Pana jasne? Myślę, że tak, więc będę kontynuował. Większe zapotrzebowanie na energię wiąże się również z większym zużyciem tlenu. Efektem powyższych zmian metabolicznych jest wzrost przepływu krwi przez aktywny rejon mózgu. Tutaj docieramy do istoty rzeczy. Pozbawiona tlenu i z dostarczonym tlenem hemoblobina mają inne właściwości magnetyczne i nasze urządzenie, które nam służą też o tym wiedzą. Nasz oddanym nam bezgranicznie, inteligentnie działający, ten funkcjonalny rezonans magnetyczny rejestruje wszystkie subtelne różnice, a wyniki zaraz przetwarzane są na mapy aktywności mózgu i my możemy oglądać film z tego co się działo kiedyś w Twojej głowie. Tak jak teraz.
Tutaj zrobił kilka ruchów w powietrzu jakby coś chciał przycisnąć, poprawić w ustawieniach, skorygować, nanieść nieznaczne zmiany sądząc po delikatności i uwadze z jaka starał się to wszystko zrobić. Potem się jednak zawahał i splótł dłonie z tyłu swojej łysej głowy nie robiąc już nic tylko czekając co się ukaże jego oczom.
Tymczasem Lotar czekał na kolejne pytania. Zauważył, że z czoła doktora zajętego oglądaniem obrazów z hologramu unoszącego się na wysokość jego oczu znikły poprzeczne fałdy skóry, które sugerowały jego zatroskanie i wolę rozwiązania mnożących się problemów. Znowu zadał pytanie:
- Bardzo proszę się skupić na moim pytaniu. Jak Pan pamięta pustynna planeta zwana przez nas A 09 została zajęta wiele lat temu przez nasze wojska celem położenia kresu piractwu pleniącemu się w tamtych rejonach. Ze względów poważnych utrudnień logistycznych i szalejących burz, planeta nie jest obsadzana przez okrągły rok lecz tylko sezonowo i w ściśle wyselekcjonowanych punktach, które mają wpływ na resztę terytorium. Dlatego tak późno pana zdołaliśmy odnaleźć za co znowu przepraszamy najgoręcej jak możemy najbardziej. Czy do zajmowanej przez nasz kondyngent wojska placówki, złożył Panu wizytę ktoś obcy, ktoś spoza grupy wojskowych, lekarzy, personelu medycznego?
Lotar zdołał się już oswoić z trzema wpiętymi w głowę szperaczami oraz wirującym dookoła jego głowy skanerem. Nawet zaczęła go bawić wymyślona na poczekaniu zabawa w zgadywanie następnej trajektorii lotu po której skaner będzie się za chwilę poruszał. Zawsze zmiany następowały w stałych cyklach co 5, 10 oraz 15 sekund. To nie było trudne żeby się domyślić i odgadnąć. Nie potrafił jednak niczego sensownego wymyślić i postawić hipotezy co mogło się kryć za takimi właśnie sekwencjami. W tym też nie widział żadnego głębszego sensu. Lotar tym razem kazał na siebie troszkę poczekać zanim zabrał głos udzielając odpowiedzi na postawione mu pytanie o jego pobyt na pustynnej placówce wojskowej po tak zwanym ocaleniu i przyjściu z pomocą.
- Pyta się Pan, czy nie przyszedł do mnie ktoś kto do was nie należy? Bzdura. Przecież już dawno zająłby już moje miejscy albo co gorzej już by dawno nie żył. Pyta się Pan czy przybył tam do placówki w jakimś mniemam przebraniu ktoś obcy, przeniknął jakimś cudem do koszar jednostki, oszukał wszystkie czujniki i skanery, zdołał ominąć wszystkie systemy zabezpieczeń i spotkał się ze mną po kryjomu, żeby mi oświadczyć, że już wkrótce rewolucja dotrze i w tamte rejony położyć kres dominacji waszej federacji. Czy tak ? Czy o to Pan pyta? Może ja teraz Was spytam korzystając z udzielonego mi czasu: czy to miał być ktoś w rodzaju francuskiego lewicowego ideowca, który podjął starania aby nakłonić by mnie do podjęcia ścisłej współpracy? Czy profil tego obcego miał być zbliżony do kogoś kto, pod przykrywką pracy lekarza lub specjalisty od nieodkrytych złóż rzadkich metali na bieżąco miał informować innych wywrotowców o dostawach broni i leków ?
W pomieszczeniu przesłuchań zapanowała cisza oraz cichy prawie podprogowy świst poruszającego się w powietrzu skanera, który krążył dookoła głowy Lotara. Lotar spuścił głowę i wypuścił powietrze. Potem znowu nabrał w siebie głęboki haust powietrza i wyrzucił z siebie potok słów.
- Tak, był właśnie ktoś taki u mnie w pokoju opatrunkowym w bazie waszego wojska na pustynnej planecie A 09 tuż po tym jak wasz patrol odnalazł mnie na wpół żywego w jednej z jaskiń pobliskiego płaskowyżu. Tylko, że on, to właśnie o czym wiecie, kazał mi wam właśnie przekazać, o tym własnie kazał mi was zwodzić, tą właśnie opowieścią kazał mi zająć tych, którzy później będą mnie nękali przesłuchaniami i kiedy będą chcieli ze mnie więcej wyciągnąć informacji tym właśnie miałem ich zagadywać. I to własnie robiłem uprzedzając was jednocześnie, że zostało mi to wprost nakazane. Inaczej...
Tutaj głos Lotar zaczął się łamać jakby zaczęło brakować mu tchu.
- Inaczej co ?,- Lotar poczuł na siebie ciężar wszystkich spojrzeń, które na nim zawisły.
- Pamiętam tylko tyle, że podczas ostatniej nieudanej próby zniszczenia tej kosmicznej bazy, drzwi mojego pokoju gwałtownie się otworzyły a cała podłoga, ściany, sufit z oświetleniem wszystko to razem zadrżało w posadach. To ogromnej mocy podmuch powietrza wywołany detonacją kilkunastu bomb kładł wszystko co napotkał na swojej drodze. Potem rozległ się ogłuszający huk, potężny ryk, który czułem całym swoim ciałem. Pomyślałem, że i wasza platforma stała się celem ataku bombowego ale tym razem nie będę miał tyle szczęścia co kiedyś. Rychło jednak udało mi się oprzytomnieć i znalazłem w sobie dość sił, żeby się rozpłaszczyć na podłodze, zanim podmuch powietrza kolejnej eksplozji wyrzuci mnie na długi korytarz. Gdy leżałem płasko na ziemi, usłyszałem tupot biegnących nóg a chwilę później podniosłem głowę, żeby zrozumieć skalę zniszczeń i szukać ocalenia. Przede mną, wyrósł nagle jak spod ziemi, ten sam porucznik z planety A-09, który kiedyś stał na czele oddziału zwiadowczego i przeczesując jaskinię odnalazł mnie skulonego, pod skalnym nawisem, na wpół żywego a co gorsze pogodzonego ze śmiercią. Wtedy nic do mnie nie powiedział albo ja nic nie pamiętam ale wtedy, po ataku bombowym, przemówił do mnie tymi słowami: - Tym razem platforma ocaleje ale Ciebie też nie może tutaj być. Proszę wstać i udać za mną. I tak też zrobiłem. Po wejściu do windy dostałem zastrzyk uspokajający i nic już nie pamiętałem. Zresztą to takie trudne. Nie mogę tego tak wciąć na nowo opowiadać i przeżywać tego wszystkiego. To ponad moje ludzkie siły.
Oficer przesłuchujący wysunął dolną wargę i zapytał:- Czy ten oficer, który tak często powraca w tych opowiadaniach, nie zwrócił się do Pana w innych, bardziej wyszukanych słowach, w bardziej wzniosłej formie, używając słów bardziej patetycznych, w czymś w rodzaju.- i tu zerknął na ekran wyświetlający jakieś pliki tekstowe - Proszę posłuchać na przykład tego: "Teraz Ty, udasz się w daleką podróż. Zanim jednak to zrobisz, musisz się zmierzyć z siecią intryg, uprzedzeniami i własnym duchem, którego sam nieopacznie, powodowany własna pychą wywołałeś z dna piekieł. Podróż podda próbie Twoją odwagę. Więcej nie mogę Ci teraz powiedzieć. Wystrzegaj się kontaktów z Wywiadem postaraj się prędko opuścić tę platformę kosmiczną. jej dni i tak są już policzone. Potem znika z poświacie unoszącego się wszędzie dumy po wybuchu bomb, które miały zniszczyć platformę.
Lotar pokręcił głową i zaprzeczył: - Nie, nic takiego nie powiedział nigdy do mnie. Nie przypominam sobie niczego takiego.
Oficer rzucił porozumiewawcze spojrzenie w stronę doktora pilotującego serię obrazów na hologramie monitora unoszącego się w powietrzu. Ten odparł mu lekkim ruchem ręki, dając mu do zrozumienia, że nie znajduje nic kłamliwego w ze znaniach Lotara.
Rozdział II.
Pojawiła całkiem sie nagle jakby cos kazało jej wyłonić się ze snu. Piekna i wyzywająca stała prze Lotarem w jego celi i własnie zataczała ruch ręką jakby domykała zasuwające się bezszelestnie drzwi. Lotar przetarł oczy. Spał już nie wiadomo ile i nie rozumiał czy ma do czynienia z pielęgniarką androidem od podawania leków czy też z kimś kto ma go przygotować do kolejnych spotkań z wywiadem platformy kosmicznej. Kobieta się zalotnie uśmiechała.
- Nazwisko i imię!
- O mnie pytasz kocie? Anais Alexander. Mam blond włosy! Czy trafiłam w Twoje upodoobania? Jeśli chcesz mogę się zaraz zrobić wszędzie na rudo. Dzięki preparatom Ultra Speed 80 można w kilka minut zaspokoić każde oczekiwania i pasować do wymaganego profilu pacjenta naszej kliniki.
Lotar pokręcił głową, że niczego nie chce i dał ręka znak, żeby zostawiła go w spokoju. Gdy zobaczył, że nadal się nie rusza, stoi w miejscu i się tylko uśmiecha, rzucił niedbale.
- Chcę odpocząć. Miałem ciężki dzień. Chcę tylko spać.
- Jak chcesz. Przede mną stoją inne zadania i zamierzam im sprostać. Muszę doprowadzić Cię do stanu używalności.
Tutaj zachichotała słodko i zaczęła sie rozbierać opowiadajac o sobie:
- Jak juz mówiłam na wstępie nazywam się Anais Alexander i mam drugi stopień wiarygodności profesjonalnej. Specjalizuję się w seksie analnym oraz rolach uległych, upokarzanych kobiet tak samo jak moja idolka Bella. Jeśli chcesz mogę ja zaraz zawołać? Nie chcesz? Poza tym wszystkim najbardziej to jednak lubię szokować swoich pacjentów i kolegów z pionu medycznego prośbami by partner w trakcie uprawiania seksu bił mnie po twarzy i czuł radość i podniecenie w wypowiadaniu brzydkich słów o mnie, moim pochodzeniu oraz o moim ciele. Nie widzę w tym nic złego bo każdy kwiat wyrasta przecież gnoju, który zalegał wcześniej w chlewie. Moja przyjaciółka Sasha utrzymuje, że jestem biseksualna bo jestem wielką fanką Belli ale to nieporozumienie. Wolę panów od kobiet i zanim Cię całkowicie rozbudzę opowiem Ci trochę o sobie abyś nabrał przekonania, że ze mną naprawdę warto się zaprzyjaźnić. Otóż pasjonują mnie osoby, które cudem ocalały z jakiś katastrof, miały szczęście wrócić z samobójczych misji, lubię takich szczęściarzy jak ty, co cudem wychodzili żywi z ruin i zgliszcz miast zrównanych z ziemią przez obce cywilizacje, przepadam wręcz za ich towarzystwem, uwielbiam spotkania z nimi. Wtedy wiem, że żyję i czuję co to łaska boskiego wybaczenia za popełnione przewinienia. Pozwalam takim na więcej aniżeli mam zapisany zakres ról w kontrakcie z władzami kosmicznej platformy. Specjalnie dla nich mogę się wcielić w inne kobiety które pragną namiętnie kontaktu z cudem ocalonymi jako tymi, którzy zostali zaznaczeni przez Boga do innego jeszcze życia. Chcesz żebym jeszcze Ci opowiadała. Podoba się Ci moje jędrne młode ciało? Mam dopiero 76 lat i pomyśleć że przed wiekami gdy ludzie cierpieli swoje więzienie na Ziemii w tym wieku kobiety raczej myślały o o własnym pogrzebie aniżeli o uprawianiu miłości cielesnej. Gdy o tym się dowiedziałam z biblioteki kosmicznej przeżyłam taki sam szok gdy się dowiedziałam, że mój ojciec jest w 80 procentach androidem a jego pozostała reszta została zrobiona z pobranych organów różnych poległych żołnierzy.
Lotar nie odrywał od niej swojego spojrzenia. Badał każdy jej skrawek ciała i każdą iskrę spojrzenia jej oczu. Ona rozbierała się powoli z gracją jakiej uczą na kursach dobrego streapteasu.
Po rozstaniu z Hugh Wariatem jeszcze jako zwykła uczennica Holly wyruszam do Las Vegas by tam ułożyc sobie życie. Postanawia rozpocząć karierę w mieście hazardu i przyjmuje rolę w rewii kosmicznego Peepshow. Ma mi towarzyszyć trójka oddanych przyjaciół ale każdego z nich wkrótce spotyka coś złego. Jeden dostaje powołany do wojska na wyprawę w nowe rejony kosmosu, przyjaciółka Kim dostał się pod koła zabytkowego pojazdu i uległa dezintegracji a drugiej sam widok Las Vegas odebrał jej chęć do życia i została mniszką kontemplującą. Czy to nie może człowieka załamać. Dlatego udałam się na pierwszej lepszej placówki gdzie zaciągnąłem się do pracy na jednej z wielu platform kosmicznych. To całe unoszenie się w pustce kosmicznej na orbicie jakiejś planety albo księżyca mnie zupełnie urzekło i podbiło do końca. Nie mogłam bez tego już żyć.
Lotar podrapał się po głowie i nadal nie nie zabierał głosu. Po chwili Lotar postanowił przemówić widząc, że Aleksandra zabiera się do ściągnięcia majtek:
- Pewien ksiądz, mój przyjaciel opowiadział mi jakis czas temu pewną historę. Otóż podczas udzielania ślubu komuś kogo bardzo dobrze znał, swemu oddanemu przyjacielowi, miał w trakcie zakładania obrączek na palce nowożeńców straszną wizję. Nagle zobaczył jak staje przed wielkim tronem władcy piekieł i on sam, osobiście składa swojego przyjaciela w ofierze Szatanowi! Omal, trafił do jednego z domów dla obłąkanych na ściśle strzeżonej kolonii poza układem słonecznym. Ksiądz miał jeszcze inne szalone wizje, które dotyczyły właśnie tej kobiety, która stanęła na ślubnym kobiercu w jego kościele oraz jego samego. To wszystko razem przerosło granice jego wyobraźni nie zdołał się z tym wszystkim pogodzić do końca swoich dni. Skończył na pierwszej linii walk na odległej placówce, zagubionej gdzieś w kosmosie. Czy i Ty jesteś gotowa na takie wizje? Chcesz, żebym Ci jedną z nich opowiedział? Nie zajmie mi to wiele.
Mała Anais spoważniała nagle a Lotar kontynuował to co już zaczął.
- Wspomnienia z poprzednich wcieleń, których sobie nie uświadamiamy, mogą być naprawdę niebezpieczne. Do końca życia ksiądz nie wiedział, kim właściwie był i gdy ginął w walce z mutantami na Xelion -2 nie wiedział co robił dawniej gdzie nie sięgał już pamięcią.
Mała Anais zdawała się nadal nic nie rozumieć ale jej entuzjazm dawno gdzieś wyparował zostawiając na posterunku lęk i niepokój.
- Może lepiej Ci to wszystko naszkicuję w innym przykładzie abyś nabrał właściwego poglądu na zagrożenia, których istnienia nie jesteś do końca świadoma. Wyobraź sobie, że lądujesz na przypadkowej planecie i nagle czujesz nieodpartą potrzebę, że musisz tam kogoś nieodwołalnie zabić. Musisz kogoś koniecznie zabić, kto tam właśnie mieszka bo inaczej nie będziesz już nigdy sobą i staniesz się niepełna. To wtedy liczy się dla Ciebie najbardziej i nic nie jest w stanie Cię odwieść od tego zamiaru. Podejmujesz różne starania, żeby odnaleźć tą osobę ale nadal nic właściwie nie wiesz, co się z tobą dzieje poza tym, że coś zamieszkało kiedyś w tobie i żyło do tej pory w głębokim uśpieniu, jak kleszcz zawieszyny pod gałezią w lesie, który budzi się z letargu gdy tylko pojawi się ofiara. Nieodwołalny przymus mordu jednak tkwi w twojej podświadomości i nie potrafisz temu nie ulec. Stajesz się jak głodne krwi zombie, które szuka swojej ofiary. Skąd czerpiesz pewność, że nie widzę własnie w tobie teraz czarownicy, która należy zabić?
Anasis cała poruszona do głębin zaczęła drżeć na całym ciele.
- Ty, Lotar nie dopuszczasz możliwości, żeby “coś” kazało ci zabić kogoś, kto już dawno nie istnieje?
- Zakładasz, że tak jest czy chcą tego inni, żebyś własnie tak myślała? Czemu sami tutaj nie przyszli wypytać o mnie całą resztę tylko przysłali własnie Ciebie, kogoś kto nie ma pojęcie o co toczy się cała gra.
Kobieta patrząc z rosnącym przerażeniem na wypowiadającego po cichu własne słowa, Lotara nie potrafiła już zapanować nad drżeniem własnych dłoni. Nagle strach w jej oczach stał się tak wielki, że bicie jej serca i zachłanny powietrza oddech stał niemożliwie prędki. Mimo, że nie zostawiła już prawie nic na sobie, nagle zrobił krok do tyłu w, stronę swoich rzeczy które zdążyła już powiesić na wieszakach i sięgnała o nie. Ubierając się nerwowo i całkiem nieskładnie, mówiła nieprzerwanie o swoich osiągnięciach zawodowych i planach na przyszłość przesuwając się stronę drzwi:
W grudniu 2456 na planecie Teta 2, udzieliłam wywiadu w programie 'The Body Insider'. Wystąpiłam także w The Tyra Banks Show. Cyklicznie biorę też udział w eksperymentalnym muzyczno -wizualnym projekcie znanym jako Avatar Now. Mam także aspiracje do produkowania niezależnych filmów o osobach przekonanych, że żyją po raz nie wiadomo który i cierpią z tego powodu na różne wizje. W ogóle od początku mojej kariery w kosmicznych koloniach nagrywam dokumenty, który mają za zadanie zilustrować moje osobiste doświadczenia od 16 do 100 roku życia czyli całą moją młodość.
Lotar patrzył się jak prędko opuszcza jego celę. Pomyśłą, że człowiek, który chce wejrzeć daleko w swoją przeszłość, powinien się tego dobrze przygotować.
Rozdział III
Mów Lotar.
- Ja, też miałem słuchać tego "Wewnętrznego głosu" gdy tylko się we mnie miał odezwać. Zdołałem jednak stłamsić w sobie ten potworny przymus wmawiany mi przez lata w hipnozie na orbicie gwiazdy Umatron. Znam też wielu ludzi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji i też potrafili wznieść się na wyżyny gdzie stoczyli zwycięską walkę z tym przeklętym “wewnętrznym głosem”, któremu w porę stawili czoło i opanowali się zanim to "On" z ich wnętrza, przejął nad nimi całkowitą kontrolę i zmusił do niszczenia i zabijania. Jednak znam i takich, którym zabrakło sił i samozaparcia i polegli w walce z przymusem, który wmawiali im przedtem w hipnozie. Nagle stawali się kimś zupełnie innym i nie czuli na prośby i zaklinanie na wszystkie świętości wsłuchiwali się w podszepty " Wewnętrznego głosu" i tylko jemu służyli siejąc strach i zniszczenie. Należy, i to Wam powtarzam ku przestrodze, należy mieć się zawsze na baczności bo wystarczy rozluźnienia hamulców i nieuwaga by nieuświadamiane wspomnienia ważnych wydarzeń z czasów seansów hipnotycznych z orbity gwiazdy Umatron, mogą się uaktywnić w każdej chwili naszego życia zmuszając nas do wyrzadzania krzywdy innym pozostawiając po sobie riuny, zgliszcza i spustoszenie.
Kto z nowo przybyłych był na orbicie gwiazdy Umatron w laboratoriach platformy kosmicznej, która krążyła po orbicie gwiazdy ? Wystąp.
Szeregi zafalowały i po chwili wszyscy wystąpili krok do przodu.
- Wszyscy?
- Tak jest.
Rozległ się jednolity okrzyk po płycie lądowiska pojazdów kosmicznych z ust ustawionych w szereg żołnierzy.
_ Co jeszcze pamiętasz?
Lotar znowu przemówił do wszystkich zgromadzonych na lądowisku.
- Pamiętam to, że na początku Głos pojawia się zawsze w nocy i mówi nam, że to koniec wszystkiego bo właśnie został wydany wyrok, kórego stawką jest moje i życie innych, drogich mi ludzi. Wyrok dotyczył i mnie więc odtąd miałem być Głosowi nieodwołalnie i bezgranicznie uległy we wszystkim co teraz powie oraz zupełnie mu podporządkowany we wszystkim co zamierzam zrobić. Potem ktoś taki jak ja wtedy kiedyś, widzi nieoczekiwanie sześciu mężczyzn na szczycie kamienistego wzgórza z którego rozpościera się widok na spustoszone przez ogień pożarów okolice. Mężczyźnie zwracają sie do mnie w pięknej mowie jakiej się dzisiaj nie słyszy od dawna, że mam dwie drogi. Jedna, to ta, która kończy się na rozerwaniu przez dzikie zwierzęta a druga droga polega na oddaniu się we władanie Głosowi, który ja usłyszałem i który mnie on powołał na służbę w szeregach swojej armii Wybranych spośród wielu wezwanych. W tym całym zagubieniu jakie Cię zaraz całego ogarnia lęk i opuszczenie grają pierwsze skrzypce a każde inne uczucie jest owocem z tego właśnie drzewa.
Rozdział III.
Janine Lindemuld od razu w drzwiach rzuciła się Lotarowi na szyję. Całowała go długo i namiętnie, po szyi i po policzkach, w usta i w czoło, tak jakby był jej mężem, który wrócił do domu z długiej wyprawy, na któej uznano go za już za zaginionego. Janine Lindemuld była lekarzem psychologii kosmicznej i od lat pracowała dla najwyższych władz Federacji w ściśle tajnych operacjach. Tylko ona i kilku jeszcze innych zaufanych lekarzy miała dostęp do tajnych akt dotyczących badań całych populacji rozrzuconych po całej Galaktyce. Tylko jej zlecano najbardziej delikatne misje i badania o najwyższym ryzyku. Teraz Lotar przybył do mieszkania Janine Lindemuld aby podziękować jej osobiście za uwolnienie z rąk służb specjalnych, które przetrzymywały go bez powodu w swojej bazie. Pożądanie go rozpierało a ona lubiła się kochać tylko na gołej podłodze. Lubiła też mówić, że obtarte od dywanu kolana są niczym w porównaniu do poczucia władzy, które jej towarzyszy, gdy zasiada okrakiem na spragnionym bliskości cielesnej facecie. Janine mówi, że szczególnie tak ma kiedy jego ręce przywiązane są do masywnych nóg z olchy semili, bogato rzeźbionego stołu. Gdy odpoczywali Janine Lindemuld opowiedziała mu to co chciała, żeby usłyszał ale tylko od niej a nie przeczytał z tajnych akt. Opowieśc dotyczyła jej snu, który się powtarzał od kilku miesięcy od czasu swojego powrotu z księzyca V-34.
- Ja, leżałam nieruchomo na ziemi a moje kończyny były przywiązane sznurami do koni i czułam, że byłam rozrywana we śnie. Tym razem nie doszło do tego. Potem ktoś nieznany stanął nade mną i wyciągając rękę przed sobie powiedział: chodźmy się zabawić. Nie wybiła jeszcze Twoja godzina jedynie świadomość, przypomniała Ci, że to nieuniknione i ma to kiedyś nastąpić. Potem nakazał mi siebie usłuchać, wstac i póśc jego śladami bo nagle znakleźliśmy się wielkiej pustyni gdzie nie byłó żadnego punktu odniesienia. Taki miałem włąśnie sen, który chciałam Ci Lotar opowiedzieć bo znałem powagę i ciężar tego przesłania. Była to przestroga, że coś we mnie zaczęłożyć a stało się to podczas mojego obytu na księzyciu V-34.
Janine Lindemuld mówi z zapałem o tym co widziła na księżycu gdzie była przed miesiącem. Tam znajdowała się słynna kopalnia irydu i bogata osada górnicza, której nigdy niczego nie brakuje a świat wydaje się bajką na zamówienie. Na polecenia federacji Janine Lindemuld, miała przeprowadzić badania nad stanem i równowaga psychiczną zamieszkujących ten księżyc ludzi.Badania miałaby objąć większa część populacji: i tą osiadła od wieków oraz tą napływową. Badanie zostały objęte klauzulą ściśle tajnych i nikomu poza kilkoma osobami z certfikatem dostępu do niejawnych informacji nie mogły zostać udostępnione. Janine Lindemuld przepadała z zapałem setki osób, z których wyłoniła kilkanaście jako szczególnie interesujące przypadki. Nazwała je nosicielami. Do Lotara miała słabość i nic ją przy nim nie obchodziło. Postarała się, żeby wszystkiego wysłuchał i razem z nią zaczął się bać. Na bliższe szczegóły zabrakło czasu bo własnie wypadł czas żółtej spowiedzi, która była obowiązkowym rytuałem. Podczas żółtej spowiedzi osoba musi stanąć pod ścianą i przyłożyć dłonie wewnętrzną stroną do żółtych kółek narysowanych na ścianie, które się znajdowały na wysokości ramion. Gdy osoba przyłoży dłonie do ściany, natychmiast usłyszy cichy dźwięk dzwonka. Od tej chwili może mówić o czym marzy, czego pragnie i czego się boi. Na końcu żółtej spowiedzi osoba spowiadająca się recytuje z pamięci numer przypisany do jej kartoteki w głównym generatorze pamięci federacji. Potem może odejść i wrócić do swoich zajęć. Janine Lindemuldpo odbyciu spowiedzi powróciła do Lotara ale tylko po to, żeby szybko podsumować to co chciała mu opowiedzieć ze wszystkimi szczegółami. Sięgnęła po butelkę z likierem bardazjańskim i nalała im obu do podłużnych szklanek. Potem zapytała: Nie masz czasami wrażenia, że wewnątrz Ciebie mieszkają naraz dwie różne osoby? Nie masz tak czasami?
Lotar patrzył na nią swoimi wielkimi okrągłymi oczami jakie natura wyposażyły wszystkich, którzy rodzili sie od pokoleń w strefie podzwrotnikowych. Janine Lindemuld była oczarowana LOtarem od lat. Nie umiała jednak zrezygnować ze świata, który oferował jej Federacja.
- O jeden raz miałam tak: wchodzi do gabinetu jeden taki z ogoloną na zero głową. W sumie pacjent jest taki sam jak inni ale ja w nim wyraźnie widzę dwie różne osoby. To coś czego nie potrafie sobie wytłumaczyć. Widzę wyraźnie, że jestem jakby w jakims przesunięciu częstotliwości obrazu i widzę dwie różne osoby, które się na siebie nakładają ale zachowują swoją indywidualność. Jedna jest na pokaz a druga jest dla jakby wtajemniczonych. Jeden jest z nich jest tylko zdrowy, a drugi, w istocie jest obłożnie chory. I przygniatająca świadomość, że to jest jakiś tam fragment o mnie i mojej pokręconej psychice lub o ludziach z księżyca V-34 gdzie przeprowadziłam badania na polecenie służb sanitarnych federacji. Nie jest sobą odkąd stamtąd wróciłam. Lotar, co ma teraz zrobić. Nie chcę być wysłana na obrzeża Galaktyki gdzie trzymają wypalonych pracowników Federacji. Chcę uciec ale nie mogę żyć bez tych licznych wygód i przywilejów. Powiedz co mam zrobić? Ty tylko wiesz bo tylko ty jeden zdołałeś wrócić z Logaty. Nikt jeszcze dotąd nie wrócił żywy z Logaty. Co się tam właściwie stało ? Ta planeta wszystkich zabija. Nikomu żywe3mu nie udało się stamtąd wrócić. Tylko nie Ciebie. Dlaczego?
Lotar opuścił jej mieszkanie i prosto udał sie na pobliskie lądowisko dla najwyższych funkcjonariuszy. Miał jej multipass i nikt go nie próbował zatrzymywać. Stamtąd poleciał pierwszym lotem, bezpośrednio na księzyć V-34.
Na lądowisku międzyplanetarnych pojazdów kosmicznych czekał na niego sama najwyższy szef policji w otoczeniu najbliższych współpracowników. Kiwając głową z zażenowaniem mówił bez ogódek:
- Janine Lindemuld. Z nią nie powinien Pan rozmowiać doktorze. Ze wszystkimi tylko nie z nią Janine Lindemuld jest lekarzem i też ma wiele za uszami. Teraz się sprawadza bo zachowuje się jak chłopiec na posyłki a ona nadal nie zawiodła nikogo z federacji. Jednak wszystko ma swoje granice i kiedyś Janine Lindemuld odleci na obrzeża naszej galaktykiżegnana licznymi owacjami z ułożoną na jej cześć specjalną piosenką. Potem słuch o niej zaginie. Pan też tak chce skończyć ?
Lotar nie zdejmując ciemnych okularów:
- Pewnie wiecie wszystko najlepiej. Przysłano mnie bo złapaliście sprawce masakry w centrum teatralnym. Zawieźcie mnie do niego. Wolałbym teraz to znaczy natychmiast.
W pojeździe szef zmienił ton:- Janine Lindemuld po powrocie z V-34 już nie była taka łatwa. W wystawianiu sądów o pacjentach na polecenie i w zgodzie z ogólna polityką statystyczną nie miała sobie dotąd równych sobie. Teraz to się skończy, Zobaczy Pan. Teraz wszystko ulegnie zmianie.
- Dotąd?- Lotar wyraził w tonie głosu swoje zdziwienie.
- Widzi Pan doktorze, w najnowszym jej raporcie, który nie został nigdy upubliczniony wkradły się pewne niejasności. Dotyczyły one jakiegoś nosiciela lub raczej jego głosu, któremu nikt nie potrafił się oprzeć. Janine Lindemuld nazywała to różnie ale przebijała się najczęściej nazwa "Nosiciel głosu". Czy wie Pan coś o tym? Czy Janine wspominała coś o tym?
Lotar pojął, że jest na teście i jest obiektem przesłuchania wstępnego. Nikomu jednak nie zamierzał ułatwiać zadania. Lotarowi przypomniały się ostatnie słowa, kóre usłyszał tuz przed wyjsciem z mieszkania Janine Lindemuld.
- Czego oczekiwałeś? Spodziewałeś, że usłyszysz przyznanie sie do winy, potok słów: Jestem histeryczką, nie panuję nad emocjami, miewam humory, często płaczę gdy słyszę słodki głos, który wydobywa się mojego dziewiczego środka..
I kocham go, kocham ponad życie w jego imię zabijać w myślach tych, co za żadne skarby wszystkich światów tego nie pojmują.
Po opuszczeniu pojazdów weszli natychmiast do biur urzędu. Po chwili do jego rąk trafił raport. Natychmiast zaczął go uważnie czytać.
Lotar zaraz odniósł wrażenie, że ma przed soba opowiadanie, któe traktuje o nie ludzkim wysiłku wielu uznanych naukowców nad rozkodowaniem, przetłumaczeniem i zrozumieniem jednej transmisji pozaziemskiej. Nadal nic nie rozumiał z tego co czytał.
- Jak do tego doszło?
- Jestem w tym garnizonie od kilku dobrych rad. Na księzycu panuje przyjazna atmosfera współpracy. Żyjemy z pracy wydobywczej dwóch kopalni irydu i generalnie niczego nam nie brak. Każdy pilnuje swoich spraw, mamy czytelne zasady pożycia we wspólnocie opartej na pracy i odpoczynku. Ludzie interesują się nawet sztuką i narkotyki nie są jedyna uczecieczką dla niedostosowanych i wykluczonych. Tak więc, prze tygodniem, jeden z członków naszej społeczności,
cichy i spokojny, 28 letni pracownik miejscowego generatora energii, został zatrzymany w nocy z czwartku na piątek na tyłach lokalnego centrum handlowego, w którym znajduje się centrum teatralne pod zarzutem spowodowania masakry wśród ludzi. Uzbrojony w dwa miotacze promieni laserowych, w masce gazowej i kuloodpornym skafandrze zaczął nagle strzelać na początku trzeciego aktu sztuki teatralnej. Sztuka według naszych ustaleń traktowała o nordyckim bogu Loki i została wystawiona przez miejscowy amatorski zespół teatralny pod tytułem "Mroczny bóg powraca". Zanim zaczął
strzelać do ludzi na scenie i widowni, cisnął w kierunku widowni pojemnik z gazem obezwładniającym, który unieruchomił większość znajdujących się tam ofiar strzelaniny. Zaczął potem strzelać na lewo i prawo a gdy skończył zabijać stłoczonych na widowni ludzi poddał się uśmiechając się szeroko i wołając, że teraz możecie przykuć mnie do skały. Teraz to możecie zrobić. Właśnie teraz możecie przykuć mnie skały. Nie stawiał żadnego oporu. Gdy specjalnych oddział przystąpił do jego pojmowania, aresztującym go policjantom miał mówić jeszcze o Lokim i zabójstwie Badura.
- Raport wyraźnie zaznacza, że Jednostka węglowa nie stawiała czynnego oporu. Zachowywała się jakby była zupełnie pogodzona z przeznaczeniem.
- Tak. Miał ponadto powiedzieć, że "to on jest Lokim, śmiertelnym wrogiem Baldura, boga piękna, ulubieńca bogów".
- Skąd wziąłeś broń? kto Ci ją sprzedał?
- Na dębie przed bramą Walhalli rósł krzew jemioły. To z niej zrobiłem strzały. Na jemiole nie ciążyła żadna przysięga, była za słaba i zbyt niepozorna. Pamięć poprzednich wcieleń każdy z nas nosi w sobie a Loki, przybrał jedną ze swoich prawdziwych postaci. Pośpieszył do dębu, żeby odciąć gałązkę jemioły. Potem wrócił w krąg bogów, którzy wciąż raczyli się radosną zabawą rzucania w Baldura ale żadna rzecz w niego nie trafiała bo Sama Jej Wysokość boska Frigga skłoniła ogień i wodę, olbrzymy i elfy, ludzi, zwierzęta i rośliny by surowo trzymały się przysięgi bo złożyli świętą przysięgę, że niczego złego Baldurowi nigdy nie uczynią.
Lotar pamiętał opowieści sprzed lat. Gdy boskiego Baldura z dalekiej północy, zaczęły nękać sny o śmierci, jego matka Frigg kazała złożyć uroczystą przysięgę wszystkim istotom i rzeczom na świecie, że nigdy nie uczynią Baldurowi żadnej krzywdy. Tylko słaba jemioła zlekceważyła przysięgę i prośbę bogini Frigg opiekunki rodziny i bóstwo deszczu i jemioła z dębu przed bramą Walhalli. Kiedyś jemioła pospolita była lekiem niemal na wszystko. Pędy jemioły sprowadzały do domu szczęście i bogactwo, spełniały ludzkie życzenia i marzenia ale nie tym razem. Czytając raport Lotar usłyszał krzyk mordercy:- Ja, zawsze wierzyłem, że w końcu Loki wyswobodzi się z więzów i zapragnie zemsty. oto jestem bo przybyłem wśród was oswbodzić was z ciążącej na was głupoty.
- Miał na myśli bohatera wystawianej wtedy sztuki teatralnej?
- Tak. On też miał na myśli jednego z bohaterów przedstawienia teatralnego. Sprawdziliśmy: on zastrzelił nawet osobę, która wcieliła się w rolę Baldura boga piękna, symbol dobra, piękna i mądrości. Krzyczał, co jest dalej skrupulatnie odnotowane, że to on zabił boga Baldura bo zaczął wiać ciepły południowy wiatr i lód zaczął topnieć więc musiał wypełnić polecenie Głosu. Teraz mogą go przykuć do skały na zboczu stromej góry ale nawet tam pozostanie na straży i mocą swojego ducha uniemożliwi mu powrót z zaświatów. Napisano też, że miał ufarbowane włosy na pomarańczowo-czerwony kolor a po bokach miał turkusowe pasemka. Zrobił to w miejscowym studio fryzjerskim.
- Nie dostaniecie mnie. Jako, zły i przebiegły Loki posiadam zdolność przemiany w dowolną postać lub rzecz. Nacieszcie oczy moim widokiem bo za chwilę mogę być koniem, ptakiem a nawet małą myszą, dotyczy też zmiany płci bo mogę stać się wszystkim a wam nic do tego bo nie jesteście z mojego świat. Zostało kiedyś przyrzeczone, że boski Baldur powróci kiedyś do świata żywych, jeśli wszystko, co istnieje na świecie, zapłacze z powodu jego odejścia. Ja musze pozostać na posterunku i strzec tego wymiaru naszej ludzkiej egzystencji przed powrotem boskiego Baldura na ten padół. Nigdy do tego nie dopuszczę aby Baldur został wskrzeszony i przywrócony do żywych. Gdy będę wisiał przykuty do ściany przemienię się w postać olbrzymki Thökk i nie uronię ani jednej łzy a przepowiedni znowu nie stanie się zadość i on pozostanie tam gdzie wysłałem. To postać olbrzymki ja przybiorę i nie przyłączę się do żałoby po Baldurze, który musi zostać w zaświatach na wieki wieków.
Jednostka węglowa U-56 przetrzymywany jest w odosobnionej celi więzienia na księżycu Arapahoe na orbicie planety V-34. Podejrzany przetrzymywany jest w odosobnionej celi więzienia Arapahoe. Nie współpracuje z policją i niewiele mówi - informują lokalne media. W dalszym ciągu nie wiadomo, jakim kierował się motywem sięgając po broń, otwierając ogień do niewinnych ludzi, zakładając te wszystkie ładunki minowe. Podejrzany poza tym co nam wtedy powiedział, nadal nie podjął współpracy z wojskiem i wciąż niewiele mówi. Lokalne media toną w domysłach i snują tylko nie podparte niczym przypuszczenia. W dalszym ciągu nie wiadomo, jakim kierował się motywem kiedy otworzył ogień do niewinnych ludzi zgromadzonych w sali teatralnej na przedstawieniu. Powiedział tylko, że nie może z nami rozmawiać bo teraz znajduje się już w niebie Gimle w jednym z subtelnych wymiarów egzystencji zwyczajne niedostępny percepcji żyjących na porozrzucanych w kosmosie ludzi. Jego słowa powodowane żarem zespolenia się z wybranym bóstwem mogą wprowadzić zamieszanie, zostać źle odebrane, ściągnąć niezrozumienie i nieszczęście. Ziemia i Niebo przeminą, ale Gimle trwać będzie wiecznie. Tylko Dobrzy i Sprawiedliwi ludzie na wieki w nim zamieszkają…
- Ja, nabieram przekonania, że ten człowiek próbuje nami manipulować.
- Dlaczego tak uważasz? Przecież on nie nawołuje do zmian i niczego nie żąda. Nie krzyczy: Wychowujmy dzieci i młodzież dla pokoju. Wprowadźmy zakaz sprzedaży zabawek, które odwołują się do gwałtu i przemocy.
- Bo nakazując nam spojrzeć bardziej wnikliwie, niż dostrzegając tylko zewnętrzną powłokę człowieka.
- Podejrzany co gorsza wplata w swoje narracje o próbach ucieczki bardzo wiele dygresji, przeskakuje z wątku na wątek, przechodzi od opisu kolejnych wydarzeń do dłuższych refleksji, co momentami wywołuje dezorientację nawet u wyrobionych detektywów.
Lotar przypomniał sobie postać Janine Lindemuld oraz jej słowa:
- Czy znasz to uczucie, gdy drżą Ci dłonie, nieregularnym rytmem bije serce, a w gardle czujesz ścisk?
- Nikt sobie z tym wszystkim nie radzi. Każdy szuka winy w czymś odległym i nie związanym z jego życiem. Nadal nikt stawia sprawy w zgodzie z tym co się naprawdę wydarzyło. Nadal nikt nie pyta czy podejrzany nie inspirował się postaciami ze starych legend, aż do zatarcia granicy między nierzeczywistym wymiarem a przestrzenią rzeczywistości, w której my żyjemy.
Tylko dwa razy w historii świata, boska Frigg miała serdecznie zapłakać: pierwszy raz wybuchła płaczem – gdy zginął jej syn Baldur, drugi raz gdy nastanie koniec świata i zginie jej mąż, Odyn.
Rozdział IV.
Wydawało mu się, że już gdzieś to słyszał. Lotar długo dochodził do siebie zanim pojął, że to też już się kiedyś wydarzyło a teraz to do niego powraca i cały jego wysiłek kieruje aby znaleźć nić związku pomiędzy tym co teraz odczuwa a tym co mu podsuwa jego pamięć. - Ludzkie losy są niczym pojedyncze nici tkane na krośnie życia. To właśnie słowa wypowiedziane zostały z ust oficera, który go właśnie poddaje ciężkim przesłuchaniom ale głowę by dał, że ktoś inny już mu to samo kiedyś powiedział.- Czy już Ci ktoś to powiedział, że jesteś wilkiem w owczarni ? Pomyśl tylko nad takim wątkiem pewnej historii, która miała miejsca nie tak dawno temu bo raptem trzy dnia temu. Co się może wydarzyć gdy wskutek sabotażu jednostka międzyplanetarna o napędzie jądrowym traci łączność ze światem i pozbawiona własnego napędu jak plankton oceaniczny, jego mikroskopijna część, zaczyna dryfować bezwładnie w niezmierzonej przestrzeni kosmosu. Co wtedy dzieje się z ludźmi na pokładzie?
Nie chcesz nam nic powiedzieć? Nie chcesz się z nami podzielić nader interesującymi spostrzeżeniami?
Wysoko amperażowy strumień prądu przepłynął przez ciało omdlałe od tortur Lotara. zanim odeszli zostawili włączony ekran kanału wyświetlający doniesienia ze wszystkich zakątków Galaktyki. To tez jest część planu. Nie cofną się przed niczym byle tylko się dowiedzieć prawdy.
Dziennikarze jak najęci powtarzali jak mantrę tę sama informację w różnych konfiguracjach. Pewna blond piękność z ekranu wiodła prym.
Komunikaty i doniesienia prasowe są jednoznaczne w swej wymowie: Federacja się nie rozpadnie. Ludzkie losy są niczym pojedyncze nici tkane na krośnie życia, za którego właściwe działania odpowiada prze losem i każdym obywatelem, sama Federacja. Tylko Federacja może wyjść na przeciw oczekiwaniom i pragnieniem wszystkich mieszkańców. Właśnie najwyższy rangą dygnitarze zakończyli swoje kolejne plenarne spotkanie na którym zostały omówione wszystkie najważniejsze i najżywotniejsze problemy Federacji. Wbrew scenariuszom niektórych analityków i obawom wyrażonych w licznych protestach, nie istnieje już żadne niebezpieczeństwa rozpadu Federacji Galaktycznej. Co do tego wszyscy są zgodni. Federacja przetrzyma wszystkie zawieruchy i zawirowania, przekonuje prezes Banku Centralnego Federacji Massimo Dragone, który w skupieniu cedzi po kolei każde wyuczone na pamięć słowo przemówienia.
Potem Masssimo Dragone uśmiecha się, w świetle jupiterów i błysków aparatów fotograficznych oraz kamer wysokiej rozdzielczości, których obrazy utrwalone w filmach skompresowanych w plikach neutrin docierają natychmiast do najodleglejszych obszarów Galaktyki. Blond piękność wyrasta nagle przed postacią prezesa banku centralnego Federacji i zadaje pytania kogo miał właściwie na myśli gdy wspominał o podżegaczach do rozpadu?
- Oni nie dostrzegają już politycznego kapitału, tego trudu i wysiłku, który nasi liderzy pospołu zainwestowali w samą ideę Federację nie wspominając o ogromnym wsparciu wszystkich kolonistów z najodleglejszych miejsc Galaktyki. Fedracja to byt polityczny, który jest nieodwracalny. Niech żyje Federacja planet i księżyców. Niech żyje dobrobyt i bezpieczeństwo wszystkich kolonistów.
Po chwili wybuchły gorące owacje zgromadzonych tłumów, spośród których ucho Lotara zdołał wyłowić okrzyki haseł popierających stanowisko Prezesa.
Blond piękność zwraca się teraz do oka kamery rejestrującej wydarzenia sprzed pałacu władz Federacji i recytuje: To właśnie miał nam do powiedział Massimo Dragone w wywiadzie dla Le Space Monde odnosząc się do pesymistycznych scenariuszy niektórych analityków, dotyczących przyszłości strefy krajów zjednoczonych w Federacji
Inny dziennikarz oddalny o miliony kilometrów z siedziby parlamentu:
- Tak więc szef banku Federacji podkreślił, że w dłuższej perspektywie czasu struktury Federacji wymagaja fundamentu większej integracji tworzących go planet i księżyców oraz mniejszych satelit.
Zapytajmy naszego przedstawiciela z siedziby galaktycznej giełdy.
- Zmiany w kwierunku finansowej, budżetowej i politycznej Fedracji galaktycznej są według mnie nieuniknione i doprowadzą do powstania nowych, ponadnarodowych podmiotów – to powiedział mi przed chwilą szef giełdy.
A więc nadal wszyscy pozostają zgodni, uśmiechnął się w duchu Lotar, siedząc na krześle w pokoju przesłuchań, z nieruchomo opuszczoną głową. Zgoda narodów wyrażona głosem ich zarządcy jest czymś budującym.
Linia życia jest kręta. Nielicznych spotyka los prawdziwie niezwykły, wyrasta im głowa Hydry, a kolejne wcielenia zmuszającą nosiciela do podróży w odległe czasy i przestrzenie. Z myśli Lotara wyłania się zaskakujący obraz - okazuje się, że historia świata, jaką Lotar zna, nie jest wcale jedyną wersją, która istnieje.
Tym razem oficer już nie krzyczał. Połykając ślinę zlizywaną z warg, nachylił się bardzo nisko blisko głowy Lotar i prawie szeptem zaczął mówić do jego ucha:
- Pamięć poprzednich wcieleń jest w każdym z nas. Zgoda. Niech Ci tam będzie. Opowiedz nam w takim razie, jak stworzyłeś swoje własne mini zoo? Który z twoich potworów postanowiłeś właśnie wypuścić na wolność? Jego dłoń zaciskała się na dolnej szczęce unieruchomionego Lotara. Jego głowa zaczęła się unosić. Co się stało z załogą tamtego statku. Umieramy z ciekawości. Uchyl rombek tajemnicy. Nie bądź sknerą. Podziel się njusem szarlatanie.
Umysł Lotara podpowiadał mu historie sprzed wielu lat kiedy uczył się wojennego rzemiosła. Był wtedy młodym porucznikiem, kiedy podczas walk został ciężko ranny w starciu jego oddziału z wrogiem, dowódca oddziału. Jako nieprzytomnego oficera wojsk szturmowych został przeniesiony na noszach w umówione miejsce, oznaczone na mapach jako oaza G-78. Tam, w oazie miał na niego czekać lekarz i transport, którym miał odlecieć na orbitę planety skąd miały go zabrać duże krążowniki. Porucznika należało chronić za wszelką cenę, gdyż jako jedyny zna treść ważnego rozkazu dowództwa.
Zadanie ewakuowania z terenu walk porucznika otrzymuje młody kolonista, który doskonale zna teren i świetnie się po nim porusza. Nie ma dla niego skrawka terenu, którego on by nie znał. W opiece nad rannym pomagają mu ponadto trzej inni członkowie oddziału. Pod osłoną nocy szturmowcy wycofują się z okrążenia i docierają w umówione miejsce. Lecz oaza jest wyludniona i nikogo tam nie zastają. Magazyn też okazał się pusty. Nic nie było na swoim miejscu. Pośród porozrzucanych rzeczy i części uzbrojenia nie było też żadnego ciała żołnierza, nikogo. Tymczasem oddziały wroga zaczynają pacyfikować okoliczne osady kolonistów. Łuny pożarów przesłoniły niebo od zachodu, północy i wschodu. Wszyscy ulegają poczuciu osaczenia i bezsilności. Jeden z powołanych do wojska kolonistów dezerteruje. Pozostali na próżno czekają na przybycie pomocy. Zaczyna wszystkim doskwierać głód i pragnienie. Nie mają nic do jedzenia ani do picia. Młody kolonista postanawia zdobyć prowiant i wodę. Opuszcza oazę i nieoczekiwanie gubi się i błądzi po pustkowiu. Na próżno usiłuje rozpaczliwie odnaleźć drogę a jednocześnie zaczynaja go nachodzić różne wątpliwości. W jego głowie pytania się mnożą o sens podjętej walki i waży widoki na zwycięstwo. W każdej chwili może uciec, udać zaginionego lub wziętego do niewoli. Postanawia wrócić do swoich. Za wszelką cenę stara się wypełnić rozkaz do końca. Odnajduje nagle drogę i postanawia namówić pozostałych przy życiu żołnierzy aby udali się razem do jednej ze wsi kolonistów. Przed wyprawą tylko wybrani wyruszali, aby poznać miejsca, do których podąży cała grupa. Rekonesans miał na celu zebranie informacji o przestrzeni, w której będą wstępować i o ludziach, których tam spotkają. Na cel Wyprawy typowano wsie, gdzie tradycja ludowa była wciąż żywa.
Orszak. Istotnym elementem Wyprawy był sposób dotarcia do wsi, był on pierwszym elementem Wyprawy bowiem zacierał granice, między tym, co powszednie, a tym co już jest realne w innym wymiarze. Marsz odbywał się według przygotowanego scenariusza, choć wydarzenia po drodze mogły w każdej chwili odmienić jego przebieg. Niezależnie od warunków pogodowych czy ukształtowania terenu trupa poruszała się pieszo, ciągnąc na dwukołowym wózku bagaż i sprzęt niezbędny do przedstawienia. Wędrówce towarzyszyła zawsze muzyka. Wspólny wysiłek jednoczył grupę, miał uwiarygodnić chęć nawiązania żywego kontaktu z mieszkańcami wsi, do której zmierzano.
Żołnierze musieli uwiarygodnić się przed wsią do której przybywali jako obcy. Służyła temu nie tylko koncepcja orszaku, ale także już na miejscu „twórcza obecność”. Kompozycje teatralne to zbiór działań, mających na celu odformalizowanie kontaktu ze wsią. Działaniem artystycznym w rozumieniu dowódcy oddziału był nie tylko spektakl, ale też wszelkie formy aktywności, jakie są związane z gościną we wsi. To praca aktorów nad przygotowaniem wieczornego przedstawienia, zapraszanie mieszkańców na spektakl, aktywne włączanie się w życie lokalnej społeczności. Żołnierze jak artyści z wędrownych trup teatralnych starali się stać na tę chwilę członkami odwiedzanej wspólnoty. Wszystko to miało owocować budowaniem zaufania, wzajemnym dzieleniem się sztuką wojenną. Dowódca twierdzi, że teatr wojny to nie tylko samo krwawe przedstawienie, upiorne widowisko gdzie składa się ofiary z żywych ludzi ale także cała otaczająca żołnierzy i boskich widzów natura. Żołnierz aby móc przeżyc i wrócić z wojny musi zestroić się z przyrodą, samym sobą i otaczającymi go ludźmi aby jego modlitwa o ocalenie mogła zostać wysłuchana.
Żołnierz jest nazywany przez dowódcę „sprawcą”, bo nie tylko odgrywa rolę wojownika, ale poprzez swoją grę zmienia rzeczywistość, kształtuje świat wokół siebie. Idee ekologiczne są tu rozumiane w specyficzny sposób, odnoszą się do sfery duchowości człowieka, są umiejętnością współbycia z Ziemią, staraniem o zachowanie organicznych – w tym duchowych – wartości człowieka. Żołnierz porzuca dualizm, typowy dla cywilizacji Federacji, nie przeciwstawia kultury niskiej i wysokiej, czy też natury i kultury, lecz poszukuje nowych wartości w zjednoczeniu z otaczającym go światem, próbuje się w nim „zadomowić”. Dowódca oddziału, rok do roku, na nowo kompletuje swoją „konstelację” aktorską. Tymczasem poszczególne role są silnie związane z osobowością i predyspozycjami odgrywających je aktorów żołnierzy. Odejście jednego z nich może powodować istotne zmiany w strukturze całego przedstawienia. Po drugie, teatr wojny nawet po premierze kolejnego spektaklu nie zaprzestaje pracy nad wcześniejszymi przedstawieniami. Na starsze spektakle zaczyna wpływać treść i forma aktualnej realizacji.
We wsi wrzało. Spektakl poruszał kwestię natury ludzkiej, rozdarcia człowieka pomiędzy jego potrzebami cielesnymi (fizjologia, erotyka) a duchowymi. Symbolicznie przedstawiała to, na przykład, scena, gdy ciżba zbliżała się do kobiety owładniętej erotycznym szałem, podnosiła ją i podrzucała do góry z okrzykiem „Do nieba”, a gdy dziewczyna opadała na ręce tłumu, ten uginał się pod jej ciężarem ze słowami „Do ziemi”. Sam Guślarz nie był, przewodnikiem wzniosłego obrzędu. Miotały nim żądze, grający go Jan poruszał się na kolanach, co mogło sprawiać na widzu wrażenie, że jest karłem. W jednej z ostatnich scen padało, zasadnicze dla przesłania spektaklu, pytanie: „Czy świat jest bez duszy? / Czy żadnych duchów nie ma?”.
cdn.